niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 2 - Kim jest Luke i co czuje?

Rei przechadzał się po korytarzach pałacu, gdy usłyszał męskie głosy. Rozpoznał jeden z dwóch głosów był to Luke. Brązowowłosy chłopak podszedł bliżej do drzwi, aby dowiedzieć się o czym gawędzą. Okazało się, że rozmawiają o Lenie. W tej chwili z drugiej strony nadchodziła Kayte. Zdziwiła się widząc chłopaka. 
- Rei czy matka nie mówiła ci, że nie ładnie podsłuchiwać? - Zapytała Brązowowłosego.
- Uh. - Uśmiechnął się i odszedł od drzwi. Podchodząc do niej. - Nie znałem jej.
- Wybacz, nie chciałam ci o tym przypominać.
- Nic nie szkodzi. - Chłopak rozweselony położył jej rękę na głowie, a ona natychmiast ją stamtąd.
- O czym rozmawiają, że tak chciałeś posłuchać? - Zapytała dotykając jego ręki palcami.
- O Lenie, a tam jest Luke.
- To chodźmy posłuchać. - Wzięła jego rękę i podbiegli do drzwi. 
***
Jasnowłosa dziewczyna siedziała przy oknie i patrzyła na dwa gołębie latające razem po niebie. 
- Tak ci smutno beze mnie? - Zapytał mężczyzna.
Lena odwróciła się gwałtownie i zobaczyła Etera opartego o ścianę ze skrzyżowanymi na wysokości klatki piersiowej rękoma.
- I jak rozmowa? - Zapytała dziewczyna.
- A jak myślisz? Opieprzył mnie i nic. Pozwolił wyjść. Jak zwykle. 
- Za to ja jestem zawieszona i do tego nie wiem na jak długo. - Powiedziała wzdychając dziewczyna.
- Na tydzień. Już się dowiedziałem.
- Jesteś niesamowity.
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że mnie nienawidzisz.
Zaczęli się śmiać. Po chwili do pokoju Leny wparowali Rei i Kayte.
- Boże co się stało? Ktoś umarł? - Zapytał Eter.
- Nie, ale musimy pogadać z Leną, a ty Eter idź sobie stąd. - Powiedziała rozkazującym tonem Ciemnowłosa.
Eter wyszedł, a Rei od razu zaczął gadać.
- Słuchaj ja wiem, że Luke to dobry przyjaciel, a nawet może traktujesz go jak brata, ale jest sprawa, bo widzisz on...eh jak by ci to powiedzieć.... on rozmawiał o tobie, ale nie wiemy z kim.
- Co? - Zapytała Lena nic nie rozumiejąc z paplania Reia. 
- Chodzi o to, że Luke się tobą interesuje i rozmawiał o tobie z jakimś mężczyzną. - Wytłumaczyła Kayte.
***
Czarnowłosy chłopak szedł w stronę biblioteki. Wiedział, że może znaleźć coś o jego rodzie. Pochodził on z rodu wielkich wojowników, ale także smoków. Jest to bardzo dziwne, ale w czasie jego narodzin jedna smoczyca poroniła i zmarła. Jej smocza dusza zamieszkała w Luku. Od tego czasu potrafi zmieniać się w smoka, a także zapoczątkował nowy ród Doragonów. Na świecie ludzi z jego rodu jest nie wielu. Zazwyczaj są to istoty, które zabiły smoka i przejmują jego dusze za pomocą magi smoków lub one im ją dały. Dzięki temu dragonowie mają wyostrzone zmysły. Doszedł do biblioteki. Otworzył drzwi i zobaczył ją. Piękną i błyszczącą w świetle słońca Miyu. Czarnowłosa niewiasta siedziała i czytała książkę. Zdziwiło go to, że była to książka o smokach.
- Witaj Miyu. - Przywitał się chłopak głosem najbardziej romantycznym na jaki było go stać.
- Witaj Luke. Co u ciebie słychać? - Zapytała dziewczyna.
- A wiesz w sumie to przyszedłem poczytać. Czy mogę się dosiąść?
- Oczywiście!
Usiadł obok niej tak blisko jak tylko mógł. Ocierali się ramionami. Czytali razem książkę. W pewnym momencie Miyu palcami natknęła na rękę Luka. Chłopak złapał dłoń dziewczyny. Popatrzyła na niego, a on zamknął oczy i przybliżył swoją twarz do jej, ona zrobiła to samo. Ich usta się prawie stykały gdy do pomieszczenia wszedł Eter. 
- Nie przeszkadzam gołąbką?
- Nie - Powiedział i wstał.
- Rei cię szukał - Kłamał Eter. Wiedział, że ona i on nie mogą być razem, ale wiedział, że ich uczuć nie zmieni.
- Już do niego idę. - Powiedział i już go nie było.
- Miyu tyle razy ci mówiłem on nie może być z tobą ani z żadną inną dziewczyną nie z swego rodu.
- Wiem, ale nic na to nie poradzę, że go kocham! - Krzyknęła czarnowłosa rzucając się w ramiona Etera. Rozpłakała mu się na ramieniu.
***
Lena ciągle myślała o Luku nie potrafiła przestać. Szła z Kayte i Reiem do sali bankietowej. 
- Chodźcie trochę się zabawimy ! - Krzyknął Rei i już pociągnął obie dziewczyny na parkiet.
Po chwili Lena odeszła od nich i zostawiła samych. Wiedziała, że oboje coś do siebie czują, więc zostawiła ich i wyszła z sali. Zamykając drzwi wpadła na Luka. 
- Hej Luke. - Powiedziała.
- Hej. - Powiedział przygnębiony chłopak. 
- Co się stało?
- Nic. Interesuj się własnym życiem. - Powiedział i podniósł rękę chcąc otworzyć drzwi.
- Nie wchodź tam. 
- Dlaczego?
- Rei i Kayte są sami i tańczą.
- I co z tego?
- No pomyśl trochę. Oni się w sobie bujają.
- Ehh. To po co chciał mnie widzieć?
- Nic takiego nie mówił, a był ze mną prawie cały czas.
- Eter niech ja go tylko dorwę. - Powiedział Luke zaciskając dłonie w pięść. 
- Możemy się przejść do altanki. Wybierałam się tam.
- Mogę iść i tak nie mam nic innego do roboty.
Szli wolnym krokiem aż doszli. Usiedli na ławce. Lena wyciągnęła flet i zaczęła grać. Luke popatrzył na nią zdziwiony. Nigdy nikt nie mówił, że Lena gra na instrumencie. Muzyka, którą zagrała dziewczyna kojarzyła się chłopakowi z smokami, które swobodnie latają na niebie. Nagle obok jasnowłosej znalazł się gołąb i zaczął podśpiewywać do jej utworu. Luke zamknął oczy i zaczął wyobrażać sobie, że on lata z innymi nad polami i niczym się nie przejmują. Przysunął się do Leny i powiedział.
- Nie myślałem nigdy o tobie jak o kobiecie, lecz jak o dziewczynce teraz wiem, że się myliłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz