sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 1 - Szlaban

Był wczesny ranek. Słońce dopiero wschodziło. Jasnowłosa dziewczyna wzięła łuk i wymknęła się przez okno na dwór. Służba jeszcze spała. Jedynie kilku żołnierzy stało i rozmawiało o kobietach (jak zwykle). Bez problemu wzięła konia i pogalopowała do lasu. schowała się w krzakach. Po chwili zauważyła jelenia i wystrzeliła dwie strzały w jego stronę i gdyby nie usłyszała głosu za sobą obie trawiły by w samą głowę zwierzęcia.
- Lena! Co ty tu robisz?! - Krzyczał ciemnowłosy mężczyzna.
- Jak mogłeś! Miałam go na celowniku, a ty mi przeszkodziłeś! Eter nienawidzę cię! - Wrzeszczała dziewczyna.
- Wracamy do pałacu za nim obudzi się lord Marco.
Lena przewróciła oczami i weszła na konia. Obok niej jechał wyglądający młodo chociaż miał koło trzydziestu siedmiu lat, z ciemnymi włosami do ramion mężczyzna był to Eter. Potomek Wielkiego Gandalfa Szarego. Umiał panować nad wodą, lodem i wiatrem. Był potężniejszy od Gandalfa lecz wielbił swego pradziadka. Od czasu do czasu lukał swymi ciemnobrązowymi oczami na dziewczynę. Siedziała okryta ciemnozielonym płaszczem, a na głowie miała kaptur. Wystawało jej tylko kilka złocistych włosów. Eter od zawsze uwielbiał je dotykać. Były miękkie i delikatne. Właśnie w tej chwili za sprawą Etera powiał zimny wiatr, który zdmuchnął kaptur Leny. Podniósł rękę i pogłaskał ją po głowie. Dziewczyna podniosła lekko oczy i uśmiechnęła się w duchu. Wiedziała, że Eter nie lubi na nią krzyczeć, ale czasem zasługiwała na to. Dojeżdżali do pałacu. Weszli do jadalni.
- Idź się przeprać. - Szepnął Eter do Leny.
Pobiegła po schodach do swojego pokoju. Po chwili była ubrana w jasnoniebieską z długimi, szerokimi rękawami sukienkę. Miała dosyć duży dekolt, ale nie przeszkadzało to Lenie. Uczesała włosy i pobiegła do jadalni. Prawie nikogo tam nie było. Siedział tylko Eter i palił fajkę. Po sali chodziła służba i szykowała śniadanie. Lena usiadła obok mężczyzny. Wzięła jego rękę i zaczęła bawić się jego pierścieniem.
- Co się stało? - Zapytał ją.
- Nic. Jakoś mi tak smutno. Powiedz jaka jest moja przeszłość? - Powiedziała Lena.
- Eh. Normalna jak każda. - Uśmiechnął się.
- Nie kłam. Proszę powiedz mi.
- Uh. Jak mam być szczery to nic o niej nie wiem.
Lena nie zdążyła powiedzieć coś więcej, ponieważ po chwili wszedł ciemnowłosy mężczyzna, ubrany w szaty lorda. Był to lord Marco. Potomek Elronda. Jego szaty były koloru granatowego. Dobrze komponowały się z jego długimi, brązowymi włosami. Przytaknął głową na przywitanie i zasiadł na honorowym miejscu. Za nim zaczęło wchodzić trzech generałów. Generał Kayte. Była jedyną kobietą, która została generałem. Ta ciemnowłosa dziewczyna była wyjątkowa. Uważała życie innych za ważniejsze, wolała towarzystwo mężczyzn, a także nie lubiła się wywyższać. Za nią szło jeszcze dwóch generałów Luke i Rei. Luke od dawna podobał się Lenie, ale nie potrafiła z nim rozmawiać o poważnych sprawach jak z Eterem. Luke był dla niej tylko przyjacielem niestety nikim więcej za to Rei był dla niej jak starszy brat. Ten zabawny, ciągle uśmiechnięty chłopak potrafił rozweselić każdego nawet Etera, który śmiał się bardzo rzadko. Wszyscy zasiedli przy stole, ale zanim zaczęto jeść Lord Marco przemówił :
- Doszły mnie słuchy, że ktoś opuścił pałac tego wieczoru. Moje pytanie kto to był? Eter?
- Hmm... Nic mi o tym nie wiadomo Lordzie Marco.
- Czyżby? To właśnie twój koń był osiodłany, a także rumak Leny. Chcesz mi coś powiedzieć Lena?
- Wybacz panie, ale całą noc spędziłam u siebie i czytałam książkę, a że pańskie straże nie pilnują wejść to inna sprawa.
- Skąd to wiesz? - Zapytał unosząc jedną brew do góry. 
- Słyszałam ich rozmowy i śmiechy przez otwarte okno. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam puste miejsca gdzie powinna stać straż. 
- To dziwne bo z twojego okna nie widać wejścia.
- Lordzie to wszystko moja wina. - Powiedział Eter - To ja zabrałem Lenę na przejażdżkę.
- Jesteś odważny, ale moja zwiadowczyni widziała co innego.
Po tych słowach do sali weszła Rina zwiadowczyni Lorda. Czerwonowłosa dziewczyna ukłoniła się i stanęła obok króla. 
- Rina czy możesz potwierdzić zeznanie Etera lub Leny? - Zapytał Lord.
- Oboje kłamią Lordzie. - Powiedziała dziewczyna.
- W takim Lena masz szlaban, a ty Eter do mojego gabinetu. Musimy poważnie porozmawiać.
Chwile później Lord i Rina wyszli z sali.
- Eter wybacz mi. - Lena opuściła głowę. Nie potrafiła spojrzeć w oczy swojemu opiekunowi.
- Nie martw się. Będzie dobrze. - Powiedział i po chwili już nie było go w sali.
Rei wstał i usiadł obok Leny. 
- Hej. Będzie dobrze. - Powiedział i przytulił Lenę. 
Kayte wstała i podeszłą do krzesła dziewczyny. Stanęła nad nią i objęła ją. Lena wstała i poszła szybkim krokiem do swojego pokoju.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz