- Czego tu szukasz? - Zapytał nieznajomy.
- Nie twoja sprawa. - Odpowiedziała męskim głosem.( jedną z jej specjalności jest zmiana tonu głosu).
Trzasnął pięściami o stół i w tej samej chwili Rina zrzuciła z siebie płaszcz i unieszkodliwiła mężczyznę.
- Jesteś zatrzymany za próbę zabójstwa Generała Reia! - Krzyknęła i związała ręce mordercy grubym sznurem.
Eter po rozmowie z Miyu musiał porozmawiać z Leną wiedział, że dziewczynie podoba się Luke, ale nikt jej nie mówił, że on może kochać tylko osoby ze swego rodu. Przechodził obok altany i zobaczył blondynkę z doragoninem.
- Uh chłopcy. Myślą tylko o jednym. - Powiedział i podszedł do nich. Złapał Luka za kołnierzyk i pociągnął do góry.
- Ała! Chory jesteś! Chciałeś mnie zabić! - Krzyczał chłopak.
- Oczywiście, że yyy..nie. - Uśmiechnął się chytrze i spojrzał na dziewczynę. Ona siedziała i zajmowała się skrzydłem rannego gołębia.
- Lena chcesz mi coś powiedzieć? - Zapytał Eter.
- Hmm co? A cześć Eter nie zauważyłam cię co się stało?
- Eh. Nic takiego. Musze porozmawiać z Lukem.
- Aha. A to porozmawiajcie bo ja teraz nie mam czasu. - Uśmiechnęła się i poszła z altanki.
- Ile razy mogłem ci mówić, że nie możesz do nich zarywać. - Mówił Eter kręcąc głową.
- Wiem, ale to silniejsze ode mnie! - Krzyczał chłopak.
- Nie wiedziałem, że jesteś kobieciarzem. - Powiedział Eter unosząc jedną brew i uśmiechając się chytrze.
- Bo nie jestem. - Powiedział obrażony młodzieniec.
- Hej, młody. Też byłem kiedyś dzieckiem i wiem jak to jest się zakochać, ale...
- Tak wiem muszę zakochać się w kobiecie z mojego rodu, aby przetrwał. - Przerwał Luke Eterowi.- A i nie jestem młody.
- To jesteś stary?
- Nie, ale nie mów tak do mnie. Jestem mężczyzną.
- Tak, tak.
***
- Uh chłopcy. Myślą tylko o jednym. - Powiedział i podszedł do nich. Złapał Luka za kołnierzyk i pociągnął do góry.
- Ała! Chory jesteś! Chciałeś mnie zabić! - Krzyczał chłopak.
- Oczywiście, że yyy..nie. - Uśmiechnął się chytrze i spojrzał na dziewczynę. Ona siedziała i zajmowała się skrzydłem rannego gołębia.
- Lena chcesz mi coś powiedzieć? - Zapytał Eter.
- Hmm co? A cześć Eter nie zauważyłam cię co się stało?
- Eh. Nic takiego. Musze porozmawiać z Lukem.
- Aha. A to porozmawiajcie bo ja teraz nie mam czasu. - Uśmiechnęła się i poszła z altanki.
- Ile razy mogłem ci mówić, że nie możesz do nich zarywać. - Mówił Eter kręcąc głową.
- Wiem, ale to silniejsze ode mnie! - Krzyczał chłopak.
- Nie wiedziałem, że jesteś kobieciarzem. - Powiedział Eter unosząc jedną brew i uśmiechając się chytrze.
- Bo nie jestem. - Powiedział obrażony młodzieniec.
- Hej, młody. Też byłem kiedyś dzieckiem i wiem jak to jest się zakochać, ale...
- Tak wiem muszę zakochać się w kobiecie z mojego rodu, aby przetrwał. - Przerwał Luke Eterowi.- A i nie jestem młody.
- To jesteś stary?
- Nie, ale nie mów tak do mnie. Jestem mężczyzną.
- Tak, tak.
Dwóch strażników stało przy bramie i rozmawiało. Przyszedł trzeci i nagle krzyknął:
- Jedzie ranny! To Rina!
Wszyscy trzej ruszyli jej na pomoc. Ściągnęli z konia i zabrali do lecznicy. Już dochodzili, gdy obok przechodzili Luke i Eter.
- Co się stało? - Spytał Eter patrząc na nieprzytomną kobietę.
- Nie wiemy Panie! - Krzyknęła cała trójka żołnierzy.
- Szybko! - Otworzył drzwi. - Połóżcie ją! - Wskazał ręką najbliższe wolne miejsce.
Kiedy tylko położyli Rinę, Eter podszedł do niej i zaczął ją leczyć.
Lecznica była prawie cała biała, ale znajdowała się w niej jasnobłękitna fontanna, która potrafiła leczyć. Legenda mówiła, że Gandalf zanim umarł oddał swoją dusze do wody płynącej w fontannie. Podobno dusza jego potomków jest połączona z fontanną, dlatego Eter potrafi leczyć.
Po około dwóch godzinach Rina odzyskała przytomność.
- Dzięki bogu. Jak się czujesz? - Mówił Eter.
- Ekh. Boli! - Krzyczała.
- Nic dziwnego. Mocno oberwałaś. Masz złamane sześć żeber, rękę, nogę i ogólnie jesteś poobijana. Co się stało?
- Nie pamiętam. Wszystko działo się tak szybko. - Zakryła ręką oczy. - Jestem beznadziejna! Przeze mnie on uciekł!
- Ale kto?
- Mężczyzna który próbował zabić Reia.
- Kto cię napadł?
- To był .... - Zacisnęła usta nie potrafiła wypowiedzieć tego imienia.
- Kto to był?!
- To był on, ten który odebrał Lenie wszystko.
Wszyscy zebrani poczuli dreszcz na plecach. Byli przerażeni, nawet Luke. Eter wstał.
- Idźcie zawiadomić Lorda Marco! I znajdźcie Lenę! Jest w niebezpieczeństwie!
***
***
Po około dwóch godzinach Rina odzyskała przytomność.
- Dzięki bogu. Jak się czujesz? - Mówił Eter.
- Ekh. Boli! - Krzyczała.
- Nic dziwnego. Mocno oberwałaś. Masz złamane sześć żeber, rękę, nogę i ogólnie jesteś poobijana. Co się stało?
- Nie pamiętam. Wszystko działo się tak szybko. - Zakryła ręką oczy. - Jestem beznadziejna! Przeze mnie on uciekł!
- Ale kto?
- Mężczyzna który próbował zabić Reia.
- Kto cię napadł?
- To był .... - Zacisnęła usta nie potrafiła wypowiedzieć tego imienia.
- Kto to był?!
- To był on, ten który odebrał Lenie wszystko.
Wszyscy zebrani poczuli dreszcz na plecach. Byli przerażeni, nawet Luke. Eter wstał.
- Idźcie zawiadomić Lorda Marco! I znajdźcie Lenę! Jest w niebezpieczeństwie!
Lena siedziała u siebie w pokoju, gdy poczuła dziwny zapach, jakby palił się las! Dziewczyna przebrała się w swój strój do polowań i zbiegła do stajni. Osiodłała konia i pogalopowała w stronę lasu.
- Panienko! Panienko Leno! - Pukał w drzwi strażnik. - Panienko! - Wyważył ramieniem drzwi. - Panienko! -Zbiegł do lecznicy. - Panie Eter! Lena zniknęła!
- Co?! - Krzyknął Eter. - Szybko! Znajdźcie ją! Prędko, bo może być już za późno!
Lena dojechała do lasu. Zsiadła z konia i szła w stronę zapachu palące go się lasu. Doszła do miejsca i nagle ujrzała zakapturzoną postać. Zauważyła, że ręka osoby pali się i rzuca ogniem na różne strony. Kiedy stąpała tak cicho jak piórko na wietrze postać się odwróciła i spojrzała na nią.
- Kim jesteś? - Zapytała dziewczyna.
- Nie wiesz? Nie poznajesz mnie? To dziwne, bo ja poznaję swoją siostrę. - Uśmiechnął się chytrze.
- Co? Ja twoją siostrą? Ja nie mam rodziny. Nie wiem kim jesteś, ale masz ugasić pożar.
- Czemu tak agresywnie? Nie martw się, już go ugaszam. - Podniósł rękę i cały ogień zniknął.
- Kim jesteś?
- Jestem pół demonem. Tak samo jak ty umiem władać ogniem.
- Jaja sobie robisz? - Zapytała mając rękę na trzonie.
Mężczyzna podszedł bliżej. Stał dwa kroki od Leny. Dziewczyna cofnęła się, ale wpadła na drzewo.
- Wiesz, zanim spotkam swoją siostrę wolę się przedstawić. Nazywam się Draco, Pół demon lub Władca Ciemności.
Draco położył dłoń na korze drzewa obok jasnowłosej. Drugą ręką złapał ją i zniknęli, w tym samym momencie kiedy Eter wystrzelił w niego strzałę pokrytą lodem.
- Cholera! - Krzyknął Eter. - Zło powróciło. Lena jest w niebezpieczeństwie.
- Cholera! - Krzyknął Eter. - Zło powróciło. Lena jest w niebezpieczeństwie.