czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 3 - Zło Powróciło

Była cisza. Nic nie mogło jej zagłuszyć. Rina stąpała po lesie jak piórko na wietrze. Szła w stronę karczmy. Kiedy otworzyła drzwi wszyscy spojrzeli w jej stronę. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak mężczyzna i też wszyscy tak myśleli. Usiadła przy samym oknie. Wiele ludzi patrzyło na nią, aż podszedł do niej łysy, ubrany na czarno mężczyzna. 
- Czego tu szukasz? - Zapytał nieznajomy.
- Nie twoja sprawa. - Odpowiedziała męskim głosem.( jedną z jej specjalności jest zmiana tonu głosu).
Trzasnął pięściami o stół i w tej samej chwili Rina zrzuciła z siebie płaszcz i unieszkodliwiła mężczyznę.
- Jesteś zatrzymany za próbę zabójstwa Generała Reia! - Krzyknęła i związała ręce mordercy grubym sznurem.
***
Eter po rozmowie z Miyu musiał porozmawiać z Leną wiedział, że dziewczynie podoba się Luke, ale nikt jej nie mówił, że on może kochać tylko osoby ze swego rodu. Przechodził obok altany i zobaczył blondynkę z doragoninem. 
- Uh chłopcy. Myślą tylko o jednym. - Powiedział i podszedł do nich. Złapał Luka za kołnierzyk i pociągnął do góry.
- Ała! Chory jesteś! Chciałeś mnie zabić! - Krzyczał chłopak.
- Oczywiście, że yyy..nie. - Uśmiechnął się chytrze i spojrzał na dziewczynę. Ona siedziała i zajmowała się skrzydłem rannego gołębia. 
- Lena chcesz mi coś powiedzieć? - Zapytał Eter.
- Hmm co? A cześć Eter nie zauważyłam cię co się stało?
- Eh. Nic takiego. Musze porozmawiać z Lukem. 
- Aha. A to porozmawiajcie bo ja teraz nie mam czasu. - Uśmiechnęła się i poszła z altanki.
- Ile razy mogłem ci mówić, że nie możesz do nich zarywać. - Mówił Eter kręcąc głową. 
- Wiem, ale to silniejsze ode mnie! - Krzyczał chłopak.
- Nie wiedziałem, że jesteś kobieciarzem. - Powiedział Eter unosząc jedną brew i uśmiechając się chytrze.
- Bo nie jestem. - Powiedział obrażony młodzieniec.
- Hej, młody. Też byłem kiedyś dzieckiem i wiem jak to jest się zakochać, ale...
- Tak wiem muszę zakochać się w kobiecie z mojego rodu, aby przetrwał. - Przerwał Luke Eterowi.- A i nie jestem młody.
- To jesteś stary?
- Nie, ale nie mów tak do mnie. Jestem mężczyzną.
- Tak, tak.
***
Dwóch strażników stało przy bramie i rozmawiało. Przyszedł trzeci i nagle krzyknął:
- Jedzie ranny! To Rina!
Wszyscy trzej ruszyli jej na pomoc. Ściągnęli z konia i zabrali do lecznicy. Już dochodzili, gdy obok przechodzili Luke i Eter.
- Co się stało? - Spytał Eter patrząc na nieprzytomną kobietę.
- Nie wiemy Panie! - Krzyknęła cała trójka żołnierzy.
- Szybko! - Otworzył drzwi. - Połóżcie ją! - Wskazał ręką najbliższe wolne miejsce. 
Kiedy tylko położyli Rinę, Eter podszedł do niej i zaczął ją leczyć. 
Lecznica była prawie cała biała, ale znajdowała się w niej jasnobłękitna fontanna, która potrafiła leczyć. Legenda mówiła, że Gandalf zanim umarł oddał swoją dusze do wody płynącej w fontannie. Podobno dusza jego potomków jest połączona z fontanną, dlatego Eter potrafi leczyć. 
Po około dwóch godzinach Rina odzyskała przytomność.
- Dzięki bogu. Jak się czujesz? - Mówił Eter.
- Ekh. Boli! - Krzyczała.
- Nic dziwnego. Mocno oberwałaś. Masz złamane sześć żeber, rękę, nogę i ogólnie jesteś poobijana. Co się stało?
- Nie pamiętam. Wszystko działo się tak szybko. - Zakryła ręką oczy. - Jestem beznadziejna! Przeze mnie on uciekł!
- Ale kto?
- Mężczyzna który próbował zabić Reia.
- Kto cię napadł?
- To był .... - Zacisnęła usta nie potrafiła wypowiedzieć tego imienia.
- Kto to był?!
- To był on, ten który odebrał Lenie wszystko.
Wszyscy zebrani poczuli dreszcz na plecach. Byli przerażeni, nawet Luke. Eter wstał.
- Idźcie zawiadomić Lorda Marco! I znajdźcie Lenę! Jest w niebezpieczeństwie! 
***
Lena siedziała u siebie w pokoju, gdy poczuła dziwny zapach, jakby palił się las! Dziewczyna przebrała się w swój strój do polowań i zbiegła do stajni. Osiodłała konia i pogalopowała w stronę lasu. 
- Panienko! Panienko Leno! - Pukał w drzwi strażnik. - Panienko! - Wyważył ramieniem drzwi. - Panienko! -Zbiegł do lecznicy. -  Panie Eter! Lena zniknęła!
- Co?! - Krzyknął Eter. - Szybko! Znajdźcie ją! Prędko, bo może być już za późno!
***
Lena dojechała do lasu. Zsiadła z konia i szła w stronę zapachu palące go się lasu. Doszła do miejsca i nagle ujrzała zakapturzoną postać. Zauważyła, że ręka osoby pali się i rzuca ogniem na różne strony. Kiedy stąpała tak cicho jak piórko na wietrze postać się odwróciła i spojrzała na nią.
- Kim jesteś? - Zapytała dziewczyna.
- Nie wiesz? Nie poznajesz mnie? To dziwne, bo ja poznaję swoją siostrę. - Uśmiechnął się chytrze.
- Co? Ja twoją siostrą? Ja nie mam rodziny. Nie wiem kim jesteś, ale masz ugasić pożar.
- Czemu tak agresywnie? Nie martw się, już go ugaszam. - Podniósł rękę i cały ogień zniknął.
- Kim jesteś? 
- Jestem pół demonem. Tak samo jak ty umiem władać ogniem.
- Jaja sobie robisz? - Zapytała mając rękę na trzonie.
Mężczyzna podszedł bliżej. Stał dwa kroki od Leny. Dziewczyna cofnęła się, ale wpadła na drzewo. 
- Wiesz, zanim spotkam swoją siostrę wolę się przedstawić. Nazywam się Draco, Pół demon lub Władca Ciemności.
Draco położył dłoń na korze drzewa obok jasnowłosej. Drugą ręką złapał ją i zniknęli, w tym samym momencie kiedy Eter wystrzelił w niego strzałę pokrytą lodem.
- Cholera! - Krzyknął Eter. - Zło powróciło. Lena jest w niebezpieczeństwie.

niedziela, 22 grudnia 2013

Prośba

Jeżeli komuś się podoba była bym wdzięczna za komentarze. :D przyjmę też uwagi.

Rozdział 2 - Kim jest Luke i co czuje?

Rei przechadzał się po korytarzach pałacu, gdy usłyszał męskie głosy. Rozpoznał jeden z dwóch głosów był to Luke. Brązowowłosy chłopak podszedł bliżej do drzwi, aby dowiedzieć się o czym gawędzą. Okazało się, że rozmawiają o Lenie. W tej chwili z drugiej strony nadchodziła Kayte. Zdziwiła się widząc chłopaka. 
- Rei czy matka nie mówiła ci, że nie ładnie podsłuchiwać? - Zapytała Brązowowłosego.
- Uh. - Uśmiechnął się i odszedł od drzwi. Podchodząc do niej. - Nie znałem jej.
- Wybacz, nie chciałam ci o tym przypominać.
- Nic nie szkodzi. - Chłopak rozweselony położył jej rękę na głowie, a ona natychmiast ją stamtąd.
- O czym rozmawiają, że tak chciałeś posłuchać? - Zapytała dotykając jego ręki palcami.
- O Lenie, a tam jest Luke.
- To chodźmy posłuchać. - Wzięła jego rękę i podbiegli do drzwi. 
***
Jasnowłosa dziewczyna siedziała przy oknie i patrzyła na dwa gołębie latające razem po niebie. 
- Tak ci smutno beze mnie? - Zapytał mężczyzna.
Lena odwróciła się gwałtownie i zobaczyła Etera opartego o ścianę ze skrzyżowanymi na wysokości klatki piersiowej rękoma.
- I jak rozmowa? - Zapytała dziewczyna.
- A jak myślisz? Opieprzył mnie i nic. Pozwolił wyjść. Jak zwykle. 
- Za to ja jestem zawieszona i do tego nie wiem na jak długo. - Powiedziała wzdychając dziewczyna.
- Na tydzień. Już się dowiedziałem.
- Jesteś niesamowity.
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że mnie nienawidzisz.
Zaczęli się śmiać. Po chwili do pokoju Leny wparowali Rei i Kayte.
- Boże co się stało? Ktoś umarł? - Zapytał Eter.
- Nie, ale musimy pogadać z Leną, a ty Eter idź sobie stąd. - Powiedziała rozkazującym tonem Ciemnowłosa.
Eter wyszedł, a Rei od razu zaczął gadać.
- Słuchaj ja wiem, że Luke to dobry przyjaciel, a nawet może traktujesz go jak brata, ale jest sprawa, bo widzisz on...eh jak by ci to powiedzieć.... on rozmawiał o tobie, ale nie wiemy z kim.
- Co? - Zapytała Lena nic nie rozumiejąc z paplania Reia. 
- Chodzi o to, że Luke się tobą interesuje i rozmawiał o tobie z jakimś mężczyzną. - Wytłumaczyła Kayte.
***
Czarnowłosy chłopak szedł w stronę biblioteki. Wiedział, że może znaleźć coś o jego rodzie. Pochodził on z rodu wielkich wojowników, ale także smoków. Jest to bardzo dziwne, ale w czasie jego narodzin jedna smoczyca poroniła i zmarła. Jej smocza dusza zamieszkała w Luku. Od tego czasu potrafi zmieniać się w smoka, a także zapoczątkował nowy ród Doragonów. Na świecie ludzi z jego rodu jest nie wielu. Zazwyczaj są to istoty, które zabiły smoka i przejmują jego dusze za pomocą magi smoków lub one im ją dały. Dzięki temu dragonowie mają wyostrzone zmysły. Doszedł do biblioteki. Otworzył drzwi i zobaczył ją. Piękną i błyszczącą w świetle słońca Miyu. Czarnowłosa niewiasta siedziała i czytała książkę. Zdziwiło go to, że była to książka o smokach.
- Witaj Miyu. - Przywitał się chłopak głosem najbardziej romantycznym na jaki było go stać.
- Witaj Luke. Co u ciebie słychać? - Zapytała dziewczyna.
- A wiesz w sumie to przyszedłem poczytać. Czy mogę się dosiąść?
- Oczywiście!
Usiadł obok niej tak blisko jak tylko mógł. Ocierali się ramionami. Czytali razem książkę. W pewnym momencie Miyu palcami natknęła na rękę Luka. Chłopak złapał dłoń dziewczyny. Popatrzyła na niego, a on zamknął oczy i przybliżył swoją twarz do jej, ona zrobiła to samo. Ich usta się prawie stykały gdy do pomieszczenia wszedł Eter. 
- Nie przeszkadzam gołąbką?
- Nie - Powiedział i wstał.
- Rei cię szukał - Kłamał Eter. Wiedział, że ona i on nie mogą być razem, ale wiedział, że ich uczuć nie zmieni.
- Już do niego idę. - Powiedział i już go nie było.
- Miyu tyle razy ci mówiłem on nie może być z tobą ani z żadną inną dziewczyną nie z swego rodu.
- Wiem, ale nic na to nie poradzę, że go kocham! - Krzyknęła czarnowłosa rzucając się w ramiona Etera. Rozpłakała mu się na ramieniu.
***
Lena ciągle myślała o Luku nie potrafiła przestać. Szła z Kayte i Reiem do sali bankietowej. 
- Chodźcie trochę się zabawimy ! - Krzyknął Rei i już pociągnął obie dziewczyny na parkiet.
Po chwili Lena odeszła od nich i zostawiła samych. Wiedziała, że oboje coś do siebie czują, więc zostawiła ich i wyszła z sali. Zamykając drzwi wpadła na Luka. 
- Hej Luke. - Powiedziała.
- Hej. - Powiedział przygnębiony chłopak. 
- Co się stało?
- Nic. Interesuj się własnym życiem. - Powiedział i podniósł rękę chcąc otworzyć drzwi.
- Nie wchodź tam. 
- Dlaczego?
- Rei i Kayte są sami i tańczą.
- I co z tego?
- No pomyśl trochę. Oni się w sobie bujają.
- Ehh. To po co chciał mnie widzieć?
- Nic takiego nie mówił, a był ze mną prawie cały czas.
- Eter niech ja go tylko dorwę. - Powiedział Luke zaciskając dłonie w pięść. 
- Możemy się przejść do altanki. Wybierałam się tam.
- Mogę iść i tak nie mam nic innego do roboty.
Szli wolnym krokiem aż doszli. Usiedli na ławce. Lena wyciągnęła flet i zaczęła grać. Luke popatrzył na nią zdziwiony. Nigdy nikt nie mówił, że Lena gra na instrumencie. Muzyka, którą zagrała dziewczyna kojarzyła się chłopakowi z smokami, które swobodnie latają na niebie. Nagle obok jasnowłosej znalazł się gołąb i zaczął podśpiewywać do jej utworu. Luke zamknął oczy i zaczął wyobrażać sobie, że on lata z innymi nad polami i niczym się nie przejmują. Przysunął się do Leny i powiedział.
- Nie myślałem nigdy o tobie jak o kobiecie, lecz jak o dziewczynce teraz wiem, że się myliłem.

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 1 - Szlaban

Był wczesny ranek. Słońce dopiero wschodziło. Jasnowłosa dziewczyna wzięła łuk i wymknęła się przez okno na dwór. Służba jeszcze spała. Jedynie kilku żołnierzy stało i rozmawiało o kobietach (jak zwykle). Bez problemu wzięła konia i pogalopowała do lasu. schowała się w krzakach. Po chwili zauważyła jelenia i wystrzeliła dwie strzały w jego stronę i gdyby nie usłyszała głosu za sobą obie trawiły by w samą głowę zwierzęcia.
- Lena! Co ty tu robisz?! - Krzyczał ciemnowłosy mężczyzna.
- Jak mogłeś! Miałam go na celowniku, a ty mi przeszkodziłeś! Eter nienawidzę cię! - Wrzeszczała dziewczyna.
- Wracamy do pałacu za nim obudzi się lord Marco.
Lena przewróciła oczami i weszła na konia. Obok niej jechał wyglądający młodo chociaż miał koło trzydziestu siedmiu lat, z ciemnymi włosami do ramion mężczyzna był to Eter. Potomek Wielkiego Gandalfa Szarego. Umiał panować nad wodą, lodem i wiatrem. Był potężniejszy od Gandalfa lecz wielbił swego pradziadka. Od czasu do czasu lukał swymi ciemnobrązowymi oczami na dziewczynę. Siedziała okryta ciemnozielonym płaszczem, a na głowie miała kaptur. Wystawało jej tylko kilka złocistych włosów. Eter od zawsze uwielbiał je dotykać. Były miękkie i delikatne. Właśnie w tej chwili za sprawą Etera powiał zimny wiatr, który zdmuchnął kaptur Leny. Podniósł rękę i pogłaskał ją po głowie. Dziewczyna podniosła lekko oczy i uśmiechnęła się w duchu. Wiedziała, że Eter nie lubi na nią krzyczeć, ale czasem zasługiwała na to. Dojeżdżali do pałacu. Weszli do jadalni.
- Idź się przeprać. - Szepnął Eter do Leny.
Pobiegła po schodach do swojego pokoju. Po chwili była ubrana w jasnoniebieską z długimi, szerokimi rękawami sukienkę. Miała dosyć duży dekolt, ale nie przeszkadzało to Lenie. Uczesała włosy i pobiegła do jadalni. Prawie nikogo tam nie było. Siedział tylko Eter i palił fajkę. Po sali chodziła służba i szykowała śniadanie. Lena usiadła obok mężczyzny. Wzięła jego rękę i zaczęła bawić się jego pierścieniem.
- Co się stało? - Zapytał ją.
- Nic. Jakoś mi tak smutno. Powiedz jaka jest moja przeszłość? - Powiedziała Lena.
- Eh. Normalna jak każda. - Uśmiechnął się.
- Nie kłam. Proszę powiedz mi.
- Uh. Jak mam być szczery to nic o niej nie wiem.
Lena nie zdążyła powiedzieć coś więcej, ponieważ po chwili wszedł ciemnowłosy mężczyzna, ubrany w szaty lorda. Był to lord Marco. Potomek Elronda. Jego szaty były koloru granatowego. Dobrze komponowały się z jego długimi, brązowymi włosami. Przytaknął głową na przywitanie i zasiadł na honorowym miejscu. Za nim zaczęło wchodzić trzech generałów. Generał Kayte. Była jedyną kobietą, która została generałem. Ta ciemnowłosa dziewczyna była wyjątkowa. Uważała życie innych za ważniejsze, wolała towarzystwo mężczyzn, a także nie lubiła się wywyższać. Za nią szło jeszcze dwóch generałów Luke i Rei. Luke od dawna podobał się Lenie, ale nie potrafiła z nim rozmawiać o poważnych sprawach jak z Eterem. Luke był dla niej tylko przyjacielem niestety nikim więcej za to Rei był dla niej jak starszy brat. Ten zabawny, ciągle uśmiechnięty chłopak potrafił rozweselić każdego nawet Etera, który śmiał się bardzo rzadko. Wszyscy zasiedli przy stole, ale zanim zaczęto jeść Lord Marco przemówił :
- Doszły mnie słuchy, że ktoś opuścił pałac tego wieczoru. Moje pytanie kto to był? Eter?
- Hmm... Nic mi o tym nie wiadomo Lordzie Marco.
- Czyżby? To właśnie twój koń był osiodłany, a także rumak Leny. Chcesz mi coś powiedzieć Lena?
- Wybacz panie, ale całą noc spędziłam u siebie i czytałam książkę, a że pańskie straże nie pilnują wejść to inna sprawa.
- Skąd to wiesz? - Zapytał unosząc jedną brew do góry. 
- Słyszałam ich rozmowy i śmiechy przez otwarte okno. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam puste miejsca gdzie powinna stać straż. 
- To dziwne bo z twojego okna nie widać wejścia.
- Lordzie to wszystko moja wina. - Powiedział Eter - To ja zabrałem Lenę na przejażdżkę.
- Jesteś odważny, ale moja zwiadowczyni widziała co innego.
Po tych słowach do sali weszła Rina zwiadowczyni Lorda. Czerwonowłosa dziewczyna ukłoniła się i stanęła obok króla. 
- Rina czy możesz potwierdzić zeznanie Etera lub Leny? - Zapytał Lord.
- Oboje kłamią Lordzie. - Powiedziała dziewczyna.
- W takim Lena masz szlaban, a ty Eter do mojego gabinetu. Musimy poważnie porozmawiać.
Chwile później Lord i Rina wyszli z sali.
- Eter wybacz mi. - Lena opuściła głowę. Nie potrafiła spojrzeć w oczy swojemu opiekunowi.
- Nie martw się. Będzie dobrze. - Powiedział i po chwili już nie było go w sali.
Rei wstał i usiadł obok Leny. 
- Hej. Będzie dobrze. - Powiedział i przytulił Lenę. 
Kayte wstała i podeszłą do krzesła dziewczyny. Stanęła nad nią i objęła ją. Lena wstała i poszła szybkim krokiem do swojego pokoju.